Jezus Cię kocha!”? Niezwykła książka o. Antonella Caddedu odpowiada na pytania o tajemniczą moc Ducha Świętego, zdolną wypalić krzywdę z wielu skażonych serc. Zawiera również świadectwa osób, które doświadczyły spoczynku w Duchu – przeżycia będącego w ich życiu początkiem wielkiej przemiany.
Dowiesz się jak korzystać z mocy, którą masz w swoim wnętrzu Poznasz 3 sposoby uwalniania mocy Dziecka Bożego Pokaże Ci na przykładach, jak w życiu codziennym współpracować z Duchem Świętym Usłyszysz czym jest chrzest i spoczynek w Duchu Świętym Przekonasz się, że w 3 dni można nauczyć się prorokować, uzdrawiać i czynić
Okazało się, że interwencja lekarska uratowała tej kobiecie życie, dzięki temu, że szybko została przewieziona do szpitala… W jej przypadku "spoczynek" spowodowały emocje w połączeniu z problemami z nadciśnieniem. Gdyby potraktowano to jako spoczynek w Duchu Świętym - kobieta mogłaby umrzeć. MODLITWA "DO SKUTKU"?
Pokój Dobro ! Spoczynek w Duchu Świętym - co to w ogóle jest ? Jest to zjawisko przypominające omdlenie . W czasie spoczynku jeśli to jest działanie Ducha Świętego to nawet jeśli upadniesz na ziemie i nikt Cię nie podtrzyma ; Nic Ci się nie stanie .
Informacje o SPOCZYNEK W DUCHU ŚWIĘTYM, O. ANTONELLO CADEDDU - 9688696137 w archiwum Allegro. Data zakończenia 2020-10-15 - cena 13,43 zł
Msza uzdrowieniowa i spoczynek w Duchu Świętym Witam na moim blogu „Droga do Boga”. Dzisiaj opowiem Wam o tym co wydarzyło się na co miesięcznej mszy uzdrowieniowej u Dominikanów. Dla tych co nie wiedzą to ten kościół koło galerii dominikańskiej. Zaczęliśmy tradycyjnie mszą świętą.
. Forum Krzyż | Novus Ordo | Kościół posoborowy | Wątek: "Czym jest spoczynek w Duchu Swietym?" Autor Wątek: "Czym jest spoczynek w Duchu Swietym?" (Przeczytany 32127 razy) Bartek Jeszcze słowo o starej odnowie :-)Jednym z najgłębszych moich przeżyć, głębokich wzruszeń była chwila, gdy w czasie modlitwy spontanicznej ktoś zaczął się modlić starymi formułkami katechizmowymi aktów wiary, nadziei i miłości, których się uczyłem przed I Komunią św. lat temu kilkadziesiąt. Bardzo głęboko przeżyłem świeże odczytanie tej tak bardzo tradycyjnej formułki z katechizmu: "ach, żałuję za me złości, jedynie dla Twej miłości".Ks. Bronisław Dembowski: O ruchu odnowy charyzmatycznej [w: "Otrzymacie Jego moc. O Odnowie w Duchu Świętym", wyd. "W drodze", Poznań 1986, s. 31] Zapisane Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat. Andris krokodyl różańcowy aktywista Wiadomości: 1366 Wracając do tematu, spoczynek w duchu nieświętym to taka zaraza, podobnie jak AIDS, rozprzestrzeniła się od jednego człowieka na cały szczęście, nigdy tego nie że jakaś pani z "odnowy", która świadomie wyrażała się źle o Matce Bożej, modląc się językami, wychwalała Maryję, nie zdając sobie z tego sprawy. Czy to prawda? Nie mnie odnowa była środkiem, a nie celem. W pewnym momencie spostrzegłem jej zwyczajną płyciznę i zastanawiałem się, co dalej?Przeczytałem Traktat o do. n. do NMP św. Ludwika i powiedziałem: znalazłem ciąg dalszy! I spotkałem się z obojętnością wielu aktywnych odnowowców, animatorów. Wtedy dla mnie było to dziwne. « Ostatnia zmiana: Marca 12, 2014, 14:06:27 pm wysłana przez Andris Inkvizitors » Zapisane Początkowo zamierzaliśmy nie odpisywać na Pański list, ale ponieważ Pan nalega, pragniemy poinformować, że nie odpowiemy na zadane pytanie. jwk aktywista Wiadomości: 6856 Jednym z najgłębszych moich przeżyć, głębokich wzruszeń była chwila, gdy w czasie modlitwy spontanicznej ktoś zaczął się modlić starymi formułkami katechizmowymi aktów wiary, nadziei i miłości, których się uczyłem przed I Komunią św. lat temu kilkadziesiąt. Bardzo głęboko przeżyłem świeże odczytanie tej tak bardzo tradycyjnej formułki z katechizmu: "ach, żałuję za me złości, jedynie dla Twej miłości".Co to za rewelacja! Bez tych wszystkich wodotrysków często używam tych tekstów. Czy ktoś wymyślił coś lepszego? Zapisane Für Kikokarmenisten, Komunisten und Volkskomissaren Eintritt verboten. Bartek Gdy to przeczytałem, przypomniała mi się zachęta ze wstępu do "Breviarium Fidei" - by w modlitwie osobistej posługiwać się np. dekretami Soboru Trydenckiego Trydenckim wyznaniem wiary też przecież można chwalić Pana Boga. Zapisane Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat. Andris krokodyl różańcowy aktywista Wiadomości: 1366 Wrażliwi niech nie klikają: rekolekcje dla gimnazjalistów w kościele farnym w Gostyniu w Wielkopolsce. Data: 14 marca 2014 roku. To po nich przygodni przechodnie mogli zobaczyć niezwykłą scenę - grupy uczniów wychodzących ze świątyni chwiejnym krokiem i z błędnymi jednej z gimnazjalistek: - Moja córka zemdlała. Od tamtej pory codziennie płacze. Co mam z tym zrobić?Ojciec 14-latka: - Jestem wściekły na kościół, a jeszcze bardziej na szkołę. Tam był nauczyciel. Sprawdzał obecność. Widział sztywne ciała uczniów leżące na zimnej posadzce. Nie zareagował. Lokalna prasa milczy. Kuratorium milczy. A to się nadaje do prokuratury. Została naruszona nietykalność cielesna naszych z gimnazjalistek: - Było cudownie. Chcę to wiecie Państwo dlaczego moje dzieci mają zwolnienie z "rekolekcji"? Zapisane Początkowo zamierzaliśmy nie odpisywać na Pański list, ale ponieważ Pan nalega, pragniemy poinformować, że nie odpowiemy na zadane pytanie. katolik86 Spoczynek w Duchu Świętym we wspomnieniach byłego już młodego kapłana diecezji płockiej... swoim liście zarzucasz rozpad twojej osobowości nie tylko eksperymenty, którym jako klerycy byliśmy poddawani, miały naturę religijną. Ostatnie lata seminarium to bezkrytyczny zachwyt nad duchowością charyzmatyczną, zielonoświątkową, którą bombardowano nas na każdym tego, co wiem, wszyscy, i księża, i klerycy, nawet katecheci muszą uczestniczyć w rekolekcjach teraz praktycznie nie ma już innych rekolekcji. Nas wysłano na obowiązkowe rekolekcje Odnowy w Duchu św. To było na piątym roku, rekolekcje u św. Jana Chrzciciela prowadził jeden z księży Was uczył?Otwarcia na Ducha Świętego. Czyli na przykład jak mamy mówić w językach, a więc de facto bełkotać jak małe dziecko jakieś niezrozumiałe bełkotałeś?Oczywiście, chciałem się przecież otworzyć na działanie DuchaŚwiętego.. Przychodziło mi to z trudem, więc rosło we mnie poczucie winy, że to pewnie ja coś robię źle. Podczas rekolekcji w seminarium i potem, po święceniach widziałem, jak ludzie padali w ławkach, gdy ksiądz krzyczał: „zstąp, Duchu Święty”, jak ludzie kładli się pokotem na podłogę podczas tzw. spoczynku w Duchu św. Położyłem się i ja, skoro wszyscy padali jak muchy po nałożeniu rąk przez kapłana. Widziałem tzw. Toronto blessing, czyli święty śmiech. To rzekomo dar śmiechu, ale wygląda naprawdę przerażająco, gdy ktoś zaczyna histerycznie rechotać podczas adoracji Najświętszego Sakramentu… Czułem nieautentyczność tej sytuacji, sztuczność, ale robiłem wszystko, czego ode mnie wymagano. Zapisane Ego sum resurrectio et vita. Qui credit in me etiam si mortuus fuerit, vivet. Et omnis qui vivit et credit in me, non morietur in aeternum. Adimad Bardzo ciekawy wywiad. Zresztą on sobie zdaje sprawę, że kapłanem już będzie. Po prostu nie ma siły i chęci uczestniczenia w tym cyrku, który opisał. Ale mógłby przejść do FSSPX...Swoją drogą, zauważmy, że istnieje pewna relacja, nie mówię, że te zbiory są tożsame, ale jednak się bardzo silnie kroją niepusto, pomiędzy maniakami charyzmatyzmu a zawodowymi badaczami "zagrożeń duchowych", opowiadającymi te wszystkie historie o tym, że kogoś opętała chińska puszka po herbacie z wymalowanymi znakami pisma obrazkowego, że ktoś zrujnował sobie życie, bo ćwiczył karate, że cała rodzina jest gdzieś tam przeklęta od pięciu pokoleń, bo jakiś pra-pra-dziadek się powiesił - i tak dalej. Dlatego na obsesyjne poszukiwanie "zagrożeń" i próby ciągłego "uwalniania się" etc., też należy patrzeć z dystansem. Zauważmy, że np. Kościół w epoce przed SV II przytomnie (ale czasem może i przesadnie...) potępiał niektóre książki, pisma, filozofie etc., twierdząc po prostu, że od ich czytania człowiekowi się we łbie przemiesza. Ale przecież nie twierdził nigdzie, że z figurki wyjętej z grobowca Tutenchamona albo z książki Stendhala wyjdzie diabeł i nas opęta... Ta duchowość charyzmatyczna, połączona z poszukiwaniem "zagrożeń duchowych", tworzy rzeczywistość jak z horroru - nie w sensie jej straszności, tylko prawideł, jakie mają w niej działać. Zapisane Rita uczestnik Wiadomości: 209 Cały ten wywiad jest po prostu wstrząsający. Śmakie i owakie psychoterapie wyczyściły seminaria i nowicjaty na Zachodzie już w latach 70-tych i 80-tych XX w., ale jednak straszno się robi, kiedy taki wywiad uświadamia, że w i Polsce dokonuje się to ciche, ale nad wyraz skuteczne dzieło niszczenia powołań. W kręgach kościelnych panuje jakiś zamordyzm, jeśli chodzi - wyrażę to ogólnie - o kwestie spsychologizowania duchowości, to wiem. Żyje się tak, jakby problemu nie było, jakby każdy psycholog, czy to duchowny czy świecki, był "świętą krową", kimś, kto dysponuje jakąś szczególną nad-wiedzą, zdolną oczyścić poranionym nieszczęśnikom drogę do zbawienia. Nie wiedziałam jednak, że ten sam zamordyzm odnosi się i do inicjatyw charyzmatycznych. Do dziś sądziłam, że bez względu na swoje miejsce w Kościele, ma się w tej przestrzeni prawo do wolnego wyboru... Oby ten wywiad, jako przestroga i pobudka do myślenia, trafił do jak największej liczby skrzynek mailowych, przede wszystkim kleryków i młodych, ciąganych tu i tam księży! Zapisane Aqeb W kręgach kościelnych panuje jakiś zamordyzm, jeśli chodzi - wyrażę to ogólnie - o kwestie spsychologizowania duchowości, to wiemJakkolwiek natrafia na większy (choć nie wystarczający) opór. Z tego co mi się wydaje Zakład Duchowości na UKSW szedł w stronę " bastionu antypsychologizacji" (nie wiem jak jest teraz, bo to pamiętam sprzed kilku lat, osoby z nim związane wprost krytykowały psychologizację duchowości np. w seminariach), ma to wpływ na następne osoby, jednak całościowo patrząc nie dużo, ponieważ ściera się z autorytetem takich osób jak o. Augustyn czy ks. Dziewiecki, o których mówi się, że przeciwnikiem psychologizacji duchowości jest również angielski tradycjonalizujący ksiądz Timothy Finigan (zwany "jego hermeneutycznością"). Także krytykował to zjawisko podczas wykładów w Polsce (też już ponad dwa lata temu). Zapisane "Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki pomponiagrecyna Gość Ta cała odnowa to szatańska sprawa, jak wszystko zresztą jak wszystko, co ma korzenie protestanckie, a odnowa jawnie sięga protestanckiej herezji, więc z natury rzeczy jest zła i obca kościelnej doktrynie. Znam osoby w to zaangażowane, są to osoby o dobrej woli i intencjach, niestety zmanipulowane do reszty, ludzie którzy właściwie są odporni na wszelkie krytyczne analizy działalności tego stowarzyszenia. Wydaje im się, że z faktu, iż miewają odmlenia, zwane spoczynkami i paplają w obcych językach, które nota bene również mogą oznaczać działalność demoniczną, a priori posiadają dogmat o swej nieomylności. Niestety taki smutny obraz tych ludzi przyszło mi ujrzeć. Jak czytam to świadectwo tym bardziej odżegnuję się od tego typu działalności i zniechęcam wszystkich, którzy w to bagno chcą wstąpić. Znam wielu ludzi, normalnych, zwykłych wiernych, którzy nie potrzebują tego typu niecodziennych zjawisk z pogranicza spirytyzmu i psychozy, a którzy żyją normalnie i są ludźmi głębokiej wiary. I o dziwo wystarcza im zwykła, codzienna modlitwa i Msza . Św. Faustynie też to wystarczało. Dziwi mnie dlaczego Pan Bóg miałby się pod tym względem zmieniać, dlaczego to co było aktualne 50 lat temu nie jest dzisiaj. Wiem, że nie mnie jednego, ale mimo wszystko nigdy nie otrzymałem odpowiedzi- dlaczego. Dlaczego Sobór, który był soborem pastoralnym przewrócił Kościół do góry nogami? Zmienich całkowite zachowanie kleru i namieszał wiernym w głowach? Dlaczego to, co naszych ojców i dziadów prowadziło do zbawienia przestało być atrakcyjne i pociągające. Już nawet dzisiaj Różaniec traktuje się jak zło konieczne. Moim zdaniem dopóki Kościół nie zajmie się poważniej tym tematem, rozdźwięk wśród wiernych, nota bene zaangażowanych, bo letnich katolików mało te spory obchodzą, podział będzie się pogłębiał i to nie z winy wiernych, ale Kościoła, który nie potrafi ujednolicić swojego nauczania, ustalić jasnych reguł i zasad działalności różnych grup modlitewnych, które nierzadko stoją w sprzeczności z katolickimi obyczajami i nauką, w tym również wielu świętych. Zapisane
Liczba postów: 16,443 Liczba wątków: 93 Dołączył: Reputacja: 46 Płeć: nie wybrano To masz szczęście, bo Boga nie ma. Buka Początkujący Liczba postów: 19 Liczba wątków: 4 Dołączył: Reputacja: 0 trochę się boję że mogłem sie zarazić bo mam też nerwicę natręctw i była na środku kościoła woda święcona i bylo trzeba umoczyć w niej ręce i boję się ze jakies bakterie sie przedostaly czy cos potem bylo calowanie obrazu i ja go nie pocalowalem tylko dotknalem a po mnie takiej malej dziewczyne ksiadz kazal przytulic tez obraz i tez sie troche boje jak bylo przekazie sobie znak pokoju i przez podawanie reki ;/ pewnie mysliscie ze to trolling a ja serio sie teraz boje, to moj ostatni post, piszcie co chcecie; Liczba postów: 16,443 Liczba wątków: 93 Dołączył: Reputacja: 46 Płeć: nie wybrano pisz dalej. to fajne nawet... Liczba postów: 546 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 0 Płeć: nie wybrano Buka napisał(a):Jak można w sposób naukowy wytłumaczyć że takie coś się dzieję? Nie chcę wierzyć w Boga, brzydzę się Bogiem. Proszę uratujcie mój Upadki zdarzają się najczęściej pod wpływem emocji. Widziałam tłum, który był prowadzony w kierunku wzmacniania tych emocji. Widziałam upadki. Dalej to ugryzę się w język. 2. Jeśli chcesz, by ktoś uratował Twój światopoglad, znaczy, że nie chcesz sam przejąć kontroli nad swym życiem. Przekona Cię ktoś komu zaufasz. 3. Masz szczęście, że dotknęły Cię problemy psychiczne, to ogranicza odpowiedzialność za swe życie. Czasem to błogosławieństwo z punktu widzenia wieczności. To jednak tylko moja opinia, jest więc subiektywna. Skup się jednak na problemach natury psychicznej i leczeniu zaburzeń, problemy duchowe to tylko konsekwencja psychicznych. Zaburzenia kompulsywno obsesyjne leczą się, włóż w to całą swoja moc a powrócisz do zdrowia. Nie wiem jednak jak ocenił to psychiatra, jakie mają natężenie czynności przymusowe. Czasem po roku jest już człowiek w miarę zdrowy. Liczba postów: 538 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 34 Płeć: mężczyzna Wyznanie: Ateista - stopień 77 "Upadki zdarzają się najczęściej pod wpływem emocji. Widziałam tłum, który był prowadzony w kierunku wzmacniania tych emocji. Widziałam upadki. Dalej to ugryzę się w język." (Beth) Ależ nie krępuj się – kontynuuj. To bardzo ciekawe. Szczególnie ten tłum "prowadzony w kierunku upadku". Mogłabyś to rozwinąć? "Jeśli chcesz, by ktoś uratował Twój światopoglad, znaczy, że nie chcesz sam przejąć kontroli nad swym życiem. Przekona Cię ktoś komu zaufasz." (Beth) Tu, robi się jeszcze ciekawiej. Jak utrzymać kontrolę nad swoim życiem? I co, jeśli ów "zaufany" ma złe intencje? "Masz szczęście, że dotknęły Cię problemy psychiczne, to ogranicza odpowiedzialność za swe życie. Czasem to błogosławieństwo z punktu widzenia wieczności." (B) No, właśnie. Jak to wygląda w kontekście eschatologii? Czy wariaci nie podlegają bożemu osądowi? Liczba postów: 16,443 Liczba wątków: 93 Dołączył: Reputacja: 46 Płeć: nie wybrano Cytat:Szczególnie ten tłum "prowadzony w kierunku upadku". Mogłabyś to rozwinąć? Nie może. Bo tak nie napisała... Trudno rozwijać coś czego się nie twierdzi... 10:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10:55 przez białogłowa.) Liczba postów: 1,589 Liczba wątków: 4 Dołączył: Płeć: nie wybrano Zdawało mi się, czy mod gdzieś prosił @Poligona o przejrzyste cytowanie? Eee, pewnie mi się tylko zdawało, przecież z robienia na przekór się wyrasta wraz z ustaniem burzy hormonalnej. Buka Początkujący Liczba postów: 19 Liczba wątków: 4 Dołączył: Reputacja: 0 Te emocję to ciężkie wytłumaczenie, czyżby wszyscy się zmówili i nagle pod wpływem emocji upadali? Duża część osób upadła fakt nie wszyscy ale mi to nie wygląda na emocje. Liczba postów: 546 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 0 Płeć: nie wybrano Buka napisał(a):Te emocję to ciężkie wytłumaczenie, czyżby wszyscy się zmówili i nagle pod wpływem emocji upadali? Duża część osób upadła fakt nie wszyscy ale mi to nie wygląda na będzie mi łatwiej ustosunkować się do tego co sam sądzisz na ten temat, skoro odrzucasz emocje. Liczba postów: 546 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 0 Płeć: nie wybrano Poligon. napisał(a):Mogłabyś to rozwinąć?To dzialanie pod wpływem mózgu limbicznego. Prezentujesz mi właśnie taką postawę, więc zaakcentuję, że to właśnie emocje. Kiedyś miałam przyjemność czytania Ciebie, były też emocje, ale wywoływały moją radość. Wyobrażałam sobie pędzacego wesołka po poligonie w specjalnym ubranku ze skóry i kasku spoza którego nie było widać figlarnych ocząt a w uszach mu gwizdał wiatr. Cytat:Tu, robi się jeszcze ciekawiej. Nie prowokuj, bo się rozbestwię, pacnę łapą i udam niewiniątko. Cytat:Jak utrzymać kontrolę nad swoim życiem? I co, jeśli ów "zaufany" ma złe intencje? Najprościej korzystać z rozumu, w teorii proste. Jak zaufany ma złe intencje, ale jest typem psychologicznym, który wpisze się w oczekiwania tego, który chce być prowadzony narobi sporo bałaganu. Przekona też, że prowadzony myśli samodzielnie. Cytat: Czy wariaci nie podlegają bożemu osądowi? Dlaczego ustawiasz się w płaszczyźnie skośnej do 'wariatów'? Dumnie prezentujesz pierś i czujesz się lepszym a będąc motocyklistą nie stanowisz nawet zainteresowania transplantologów. Urazy mózgu kończą się czasem zmianami psychicznymi. Ładnie to tak naśmiewać się z chorych, jutro możesz wpaść do ich świata. A teraz odpowiedź. Zaburzenia psychiczne nie dotyczą naszej tożsamości i naszego 'ja'. Są naukowcy, którzy przypisuja rozumowi niematerialność i argumentują to. Psychozy/neurozy (wg starej nomenklatury) pozostają z ciałem i podlegają jako materia mineralizacji i humifikacji. 'Ja' zostaje uwolnione od zaciemnień ze strony psychiki. Odpowiedzialność dotyczy tego na co miało się wpływ. Szczegóły między Sędzią i osobą, już zdrową. Ktoś pięknie powiedział, że udręczonych życiem chorych psychicznie Jezus wnosi na swych ramionach do nieba. Liczba postów: 6,595 Liczba wątków: 104 Dołączył: Buka napisał(a):Witam, Na samym początku chciałbym powiedzieć że chcę zostać nadal ateistą i nienawidzę osobowego Boga. Pluję Mu w mordę. Jednak babcia namówiła mnie żebym poszedł z nią na modlitwę o uzdrowienie, no i się troszkę zdziwiłem. Bo zobaczyłem spoczynki w duchu świętym. Ksiądz modlił się nad człowiekiem a ten padał jak tyczka. Mam pytanie do Was. Jak można w sposób naukowy wytłumaczyć że takie coś się dzieję? Nie chcę wierzyć w Boga, brzydzę się Bogiem. Proszę uratujcie mój światopogląd. Dlaczego brzydzisz się Bogiem - znasz go?? Liczba postów: 546 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 0 Płeć: nie wybrano Nie. To objaw zaburzenia. Często terapie z objawami religijnymi kończą się w momencie, kiedy chory sobie uświadomi, że znajdując sprawcę swych cierpień wystarczy go wyeliminować ze świadomości i poczuje ulgę. To rzeczywiście tak działa. Tyle, że nie odnalazł sprawcy neurozy, ale obiekt zastępczy. Mechanizmy obronne nie pozwalają na posunięcie się o krok głębiej. Beth napisał(a):To objaw zaburzenia. Często terapie z objawami religijnymi kończą się w momencie, kiedy chory sobie uświadomi, że znajdując sprawcę swych cierpień wystarczy go wyeliminować ze świadomości i poczuje ulgę. Bóg objawem zaburzenia neurotycznego? Wystarczy go tylko wyeliminować ze świadomości (czyli ateizm) i już zdrowy? Wszyscy wierzący w boga/bogów/boginie tak mają? "Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje" Liczba postów: 546 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 0 Płeć: nie wybrano piotr35 napisał(a):Bóg objawem zaburzenia neurotycznego? Wystarczy go tylko wyeliminować ze świadomości (czyli ateizm) i już zdrowy? Wszyscy wierzący w boga/bogów/boginie tak mają? Tak mogą mieć wierzący i niewierzący neurotycy, problemy z Bogiem/bogami (odchylenia w obie strony). Najpierw szuka się w takich przypadkach zaburzeń psychicznych poprzez obserwowanie patologicznych mechanizmów obronnych. Niestety, neurotyk ich w sobie nie widzi. Nie wyleczy się nerwic wiarą i niewiarą. Motywy bowiem ukryte są głębiej. Wiara/niewiara przynoszą tylko ulgę psychiczną na poziomie świadomości. Nie ma jednak scalenia nieświadomości ze świadomością. U zdrowej osoby nie ma problemów natury duchowej, rozwiązuje to jako problemy na drodze rozumowej widząc różne opcje. Chory nie ma takich możliwości, bo widoczny jest przymus psychiczny. To widać z zewnątrz. Neurotyk jest osoba niedojrzałą, więc i jego wiara/niewiara są na tym poziomie; dlatego go to zadowala. Wystarczy, że nie boli jak dotąd. Czasem mamy umiłowanie w kierunku praktyk religijnych, drugi biegun lub walka z tymi praktykami. Liczba postów: 248 Liczba wątków: 22 Dołączył: Reputacja: 2 Buko z racji ,że temat wątku zszedł na chorobę to ja ci postaram się odpowiedzieć na twoje pytanie. O tych tajemniczych zaśnięciach nie ma w bibli ani jednego wersety i przy pomocy teologa wszytskie wersety podawane przez entuzjastów tego zjawiska zostały obalone;p Zaczeło się to w kulturze wschodu gdzie odpowiada za to pewien duch. Potem przenikło do usa i w efekcie do nas. Każdy idąc tam ma podświadomy cel. UPAŚĆ! Spytaj się tych wszystkich oświeconych w duchu czy chcieli upaść. Zapoznaj się też z tematem hipnozy i autosugestii. Wiele z tych ludzi uapada aktorząc. Mam dziadka ,który chodzi na te masze i rzczy ,które się tam dzieją to zwyczajna zabawa uczuciami ludzi jak np mówienie ,że na sali jest taki i taka osoba. Tak nakręceni ludzie uapadają po kilku h w kościele. Podejrzewam ,że gdyby po wejściu do kościoła od razu ksiądz nakładał ręce to tych upadków bylóby malutko może wcale. Może coś ci to wyjaśni i rozwieje trochę wątpliwości;p Liczba postów: 546 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 0 Płeć: nie wybrano Wyjaśniłam mu, że podłoże takich upadków jest emocjonalne, nie uwierzył. Na takie msze przychodzą ludzie, którzy oczekują nadzwyczajności i reagują emocjonalnie, poddają się nastrojowi chwili, chcą, by ich problemy rozwiązal ktoś inny, zakodowali sobie- kołaczcie a otworzą... Rozmawiałam z uczestnikami takich mszy i chętnie by mnie zlinczowali za herezje, że każda msza ma taka sama wagę, w każdej bowiem mamy tego samego Jezusa. Kiedyś prowadziliśmy taką rozmowę na czacie z księdzem, z tym, że tylko ja wiedziałam, że to ksiądz...zakrzyczano nas. Są ludzie, którzy wiarę opierają na emocjach i poszukują charyzmatyków, którzy potrafia sterować tłumem; odbierają to jako nadzyczajną łaskę uzdrowienia daną im od Boga. A oni po prostu karmią swe emocje i czują się wspaniale. Emocje mają to do siebie, że wymagają powtórzeń, więc biegają od mszy o uzdrowienia do kolejnej czekając np pierwszego poniedziałku miesiąca lub zapisuja się na rekolekcje z charyzmatycznym rekolekcjonistą. Kiedyś zapytała mnie taka osoba jak przeżyłam procesję w Lourdes, odpowiedzialam zgodnie z prawdą, że normalnie. Uznała, że jestem na innym etapie duchowości. Tłumaczenie jej, że opiera się na emocjach mogłoby wprowadzić ją jedynie w ukrytą niechęć do mnie. Dziwny jest ten czlowiek...sądzi, że myśli racjonalnie...to tylko wyobrażenie. I jeszcze jedno. Powrót do zdrowia zależy od naszego stanu psychicznego, szacuje się, że skutecznosć placebo wynosi 30%. Wszelkie próby wprowadzania nowych leków wymagaja podwójnie ślepej próby, by wyeliminować efekt placebo. Uzdrowienia są więc możliwe. Nie wykluczam też działania Boga, w końcu jestem osobą wierzącą. Tyle, że On działa nie tylko podczas spotkań podczas mszy o uzdrawianie. Jeśli jednak komuś odpowiada taka forma, nie mam nic przeciwko. Nawet emocje mogą stanowic wstęp do dojrzałej wiary. Liczba postów: 248 Liczba wątków: 22 Dołączył: Reputacja: 2 W takie rzeczy ciężko jest uwierzyć. Człowiek ma skłonności do wiary w magie i nawet mnie bardzo irytują te wszytskie cuda na których wyjaśnienie nie mogę znaleźć jeszcze odpowiedzi. Dzisiaj słyszałem o księdzu ,który fizycznie obliczył ,że bóg jest w trzech osobach. Wobec takich informacji można się pogubić jeśli ktoś tego nie zweryfikuje. Liczba postów: 546 Liczba wątków: 0 Dołączył: Reputacja: 0 Płeć: nie wybrano Sądzisz, że człowiek myśli racjonalnie jak twierdzi, że tak analizuje? Prawdopodobnie ok. 90% naszej pamięci to zasoby nieświadome (spotkałam się już z szacowaniem 95%). Zawsze mnie bawi prężenie piersi i opowiadanie, że ktoś taki racjonalny i nie podlega wpływom automatyzmów. Nie ma pojęcia kiedy z nich korzysta. Buka Początkujący Liczba postów: 19 Liczba wątków: 4 Dołączył: Reputacja: 0 No tak poszedłem na taką mszę ponieważ jestem krótkowidzem i muszę nosić okulary, na korekcję laserową zbytnio mnie nie stać, chociaż są jeszcze soczewki ale je trzeba często kupować, no i liczyłem na uzdrowienie ze byłem już na dwóch takich mszach no i cud się nie stał. Powiem jeszcze o przykładzie kobiety która miała spoczynek w ławce, naglę śpiewa śpiewa dość głośno i emocjonalnie (tutaj Wasza teoria emocji jakby się zgładzała ) i nagle leży, myślałem że trzeba coś pomóc a ludzie obok niej się śmieją i cieszą że kobieta ma spoczynek bez modlitwy księdza i nałożenia rąk. Nie wiem komu wierzyć księżom czy Wam. No ale oglądałem filmik o zaśnięciach gekonex co wspomniał wszystko się zgadza Więc co to za chrześcijaństwo jak zapożyczają to od religii wschodu, powinno to być zakazane. I teraz mam taki problem, chciałbym uprawiać sport ale potrzebuję motywacji, dla większości sportowców motywatorem jest Bóg, całowanie medalika, znak krzyża po wejściu na boisku, u mnie też to się sprawdzało dopóki nie zapoznałem się z filmikami Dawkinsa czy Hawkinga i teraz mam doła jak uwierzyć w Boga jak CI ludzie namieszali mi w głowie... jest mi teraz ciężko skoro na niczym nie mogę zawiesić swojej wiary... myślałem że to spoczynki mogą być pomocą i potwierdzeniem że Bóg istnieje skoro takie rzeczy się dzieją, a tu mi mówicie że to nic wielkiego... jak uwierzyć w Boga? Liczę na wypowiedzi Beth i gekonex a nie żadnego "idioty" albo hejtera który zacznie mnie wysyłać do psychiatryka, jeżeli będzie znowu jakaś osoba zacznie wyśmiewać wątek jest dla mnie skończonym kretynem Beth , gekonex licze na owocne rozmowy, pomóżcie mi odnalezsc wiarę Liczba postów: 6,595 Liczba wątków: 104 Dołączył: Buka napisał(a):No tak poszedłem na taką mszę ponieważ jestem krótkowidzem i muszę nosić okulary, na korekcję laserową zbytnio mnie nie stać, chociaż są jeszcze soczewki ale je trzeba często kupować, no i liczyłem na uzdrowienie ze byłem już na dwóch takich mszach no i cud się nie stał. Powiem jeszcze o przykładzie kobiety która miała spoczynek w ławce, naglę śpiewa śpiewa dość głośno i emocjonalnie (tutaj Wasza teoria emocji jakby się zgładzała ) i nagle leży, myślałem że trzeba coś pomóc a ludzie obok niej się śmieją i cieszą że kobieta ma spoczynek bez modlitwy księdza i nałożenia rąk. Nie wiem komu wierzyć księżom czy Wam. No ale oglądałem filmik o zaśnięciach gekonex co wspomniał wszystko się zgadza Więc co to za chrześcijaństwo jak zapożyczają to od religii wschodu, powinno to być zakazane. I teraz mam taki problem, chciałbym uprawiać sport ale potrzebuję motywacji, dla większości sportowców motywatorem jest Bóg, całowanie medalika, znak krzyża po wejściu na boisku, u mnie też to się sprawdzało dopóki nie zapoznałem się z filmikami Dawkinsa czy Hawkinga i teraz mam doła jak uwierzyć w Boga jak CI ludzie namieszali mi w głowie... jest mi teraz ciężko skoro na niczym nie mogę zawiesić swojej wiary... myślałem że to spoczynki mogą być pomocą i potwierdzeniem że Bóg istnieje skoro takie rzeczy się dzieją, a tu mi mówicie że to nic wielkiego... jak uwierzyć w Boga? Liczę na wypowiedzi Beth i gekonex a nie żadnego "idioty" albo hejtera który zacznie mnie wysyłać do psychiatryka, jeżeli będzie znowu jakaś osoba zacznie wyśmiewać wątek jest dla mnie skończonym kretynem Beth , gekonex licze na owocne rozmowy, pomóżcie mi odnalezsc wiarę Mój syn ma - 7 co najmniej i przez głowę by mi nie przeszło aby go wysyłać do jakiegokolwiek cudotwórcy. Chcę go namówić na soczewki, technologia jest coraz lepsza!!Korekcji laserowej trochę się obawiam. może cos o tym wiecie i poradzicie??
Rozróżniając autentyczny spoczynek w Duchu Świętym od zjawisk ludzkiego omdlenia czy też omdlenia będącego skutkiem działania złego ducha, najpierw trzeba stwierdzić, że osoba, która doświadcza łaski spoczynku w Duchu Świętym, nie traci świadomości, panowania nad sobą i kontroli nad swoim doświadczeniem oraz słucha kapłana kierującego modlitwą. Warto odwołać się do poglądu św. Teresy z Avila, która wprowadza rozróżnienie między „snem duchowym” a pewnym stanem omdlenia wywołanych przez tych, którzy „za każdą, jaką w sobie uczują, pociechą duchową, doznają zniemożenia na ciele”. I tak pochodzący od Boga „sen duchowy” czy też spoczynek w Duchu Świętym charakteryzuje się: krótkotrwałością, przeżyciem szczęścia i radości oraz wewnętrznym umocnieniem bez fizycznego wyczerpania i bez bólu fizycznego. Z innych rzadziej występujących znaków towarzyszących przeżyciu chrztu w Duchu Świętym należy wymienić dar łez i dar radości. Chrzest w Duchu Świętym jest to głębokie doświadczenie i ma cechę nowego początku, nowych narodzin, wejścia na drogę życia kierowanego i wspieranego przez Boga. Owocuje nowym, bardziej trwałym życiem duchowym wraz z intensywną modlitwą i charyzmatami w służbie Kościoła i świata oraz większą jednością między wiarą a życiem. Zawsze sprowadza przemianę moralną, która jest nie tylko niezapomnianym przeżyciem, lecz powoduje zmianę sposobu myślenia i stylu życia.
Jedni nazywają do spoczynkiem, inni zaśnięciem, jeszcze inni upadkiem. Mówią, że doświadczyli spotkania z Duchem Świętym. Czym jest to doświadczenie i jak rozeznać, czy jest ono od Boga? Czym jest spoczynek w Duchu Świętym? Odpoczynek (spoczynek, upadek) w Duchu Świętym można nazwać dobrodziejstwem odprężenia czy odpoczynku całej ludzkiej istoty na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Jest pewnego rodzaju ogarnięciem przez Ducha Świętego całego ludzkiego bytu, aż po wymiar fizyczny, co przynosi wewnętrzne uspokojenie, wyciszenie, a nawet rozprężenie mięsni sprawiające, że człowiek upada. Nie oznacza to jednak przymusu upadku, dobrze jest jednak, jeśli jest ktoś, kto może nas podtrzymać, właśnie w ten sposób powierzyć się Bogu Ojcu. Dar spoczynku w Duchu Świętym dobrze przyjęty i rozeznany oraz właściwie pokierowany przynosi duchowe owoce, w tym łaski uzdrowienia wewnętrznego - czytamy na stronie wspólnoty Mamre. Na czym polega spoczynek w Duchu Świętym? Sprawę tłumaczy ks. Rafał Jarosiewicz, ewangelizator. Co Kościół mówi o spoczynku w Duchu Świętym? Z tematem mierzy się Adam Szustak OP, znany dominikanin. Czy Biblia mówi o spoczynku w Duchu Świętym? Posłuchaj rozważania Karola Sobczyka, lidera współnoty Głos na Pustyni. Jak wygląda spoczynek w Duchu Świętym? O swoim doświadczeniu opowiada s. Jolanta Glapka. Kontrowersje związane ze spoczynkiem w Duchu Świętym Współorganizatorka rekolekcji Jezus na Stadionie, s. Tomasza Potrzebowska CSC o kontrowersjach związanych ze spoczynkami. Teolog o spoczynkach w Duchu Dawid Gospodarek: Wspomniał Ksiądz, że charyzmatyczne zjawisko zwane "spoczynkiem w Duchu" w tradycyjnym opisie występuje jako ekstaza i zachwycenie. Można zrównywać te zjawiska? Ks. Grzegorz Strzelczyk: Opisy tych fenomenów i owoców są zbliżone. Jest podstawa, by sądzić, że tam, gdzie nie występuje zjawisko indukowane psychologicznie, mamy do czynienia z zachwyceniem, czyli nagle przychodzącym skupieniem na obecności Bożej. Tak intensywnym, że człowiek ogranicza kontrolę nad ciałem, czasem itd. Co ciekawe, w badaniach nad kontemplatykami prowadzonymi metodą obrazowania mózgu potwierdzono, że przy intensywnej kontemplacji obszary mózgu odpowiedzialne za orientację w przestrzeni i czasie wyciszają się. To wyjaśnia ten rodzaj utraty kontroli. Częstsze są zjawiska związane z utratą poczucia czasu, czyli człowiek wchodzi głęboko w modlitwę i właściwie nie wie, ile czasu upłynęło. Rzadziej się zdarzają przypadki związane z osłabieniem kontroli nad ciałem. Ale w "spoczynkach" chodzi właśnie o to - silne skupienie na jednym aspekcie powoduje brak kontroli nad pozostałymi. Na tym polega zachwycenie. Bóg pochwycił, a reszta puściła. Jeśli doświadczenie to pochodzi od Ducha Świętego, głównym owocem jest przedłużony pokój. Dlatego jestem przekonany, że możemy wskazywać na zbieżności pomiędzy opisami klasycznymi, a tymi związanymi ze współczesnym doświadczeniem charyzmatycznym. To są te same sposoby działania Bożego, tylko my przejęliśmy nomenklaturę od np. zielonoświątkowców. Oni u swoich początków nie czytali Teresy z Avila ani innych klasycznych mistrzów katolickich, w związku z tym wymyślali nowe nazwy dla swoich doświadczeń. Czasem niezbyt szczęśliwie, dodajmy. A my zamiast sięgnąć do własnej tradycji, przejęliśmy nazwy stamtąd i mamy teraz misz-masz. Zamiast odżywania sakramentu bierzmowania mamy chrzest w Duchu Świętym… A jak patrzeć na fakt, że takie zjawisko da się wywołać hipnotycznie? Nawet nie trzeba hipnozy. Przy bardzo dużym stresie też takie rzeczy mogą się zdarzać. Wtedy jednak nie będzie to owocowało wydłużonym pokojem. Zawsze patrzymy na efekt, na relację do Boga i do ludzi. Bo samo doświadczenie na poziomie zewnętrznego fenomenu może wyglądać podobnie. Ważne jest to, co się dzieje potem. Można znaleźć filmy zachodnich protestanckich radykalnych kaznodziejów, którzy powalają na ziemię ludzi jak domino, a sami nie padają. Możemy mieć do czynienia z sytuacjami manipulacyjnymi. Ja z doświadczenia prowadzenia modlitw wspólnotowych wiem, że wspólnotą można emocjonalnie "zakołysać". I każdy, kto prowadził chociaż parę razy modlitwę wspólnotową w dużej grupie wie, że ma się bardzo duży wpływ na grupę. Tylko, że odpowiedzialny prowadzący nie korzysta z podpórek emocjonalnych, nie manipuluje temperaturą przeżycia. Bo chodzi o Boga, a nie o przeżycie. Nieodpowiedzialny zrobi show i uczestnicy będą mówili, że była wspaniała modlitwa, bo bardzo ją przeżyli. Tylko co przeżyli? ||| Całą rozmowę znajdziesz tutaj PRZECZYTAJ TEŻ: Bp Edward Dajczak: doświadczyłem spoczynku w Duchu Wojciech Werhun SJ: Prawda o zaśnięciach w Duchu Świętym - odpowiedź Remigiusz Recław SJ: Czy to naprawdę "spoczynek w Duchu"? Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
Bóg potrafi zaskoczyć Mam na imię Iwona i skorzystałam z łaski przeżycia kursu Mojżesz. Rozważając przed wakacjami z których rekolekcji skorzystać, brałam pod uwagę właśnie kurs Mojżesz i jeszcze jedne, które, jak uważałam, są bardziej na ten czas potrzebne i tamte wybrałam… Ale Pan Bóg wie, kiedy i jak się zatroszczyć: trudno jest być w dwóch miejscach naraz, więc się zatroszczył i otrzymałam ponowne zaproszenie od swego lidera na kurs Mojżesz. Czas, jaki wybrał na to był bardzo odpowiedni, bo przeżywałam swoistą pustynię. Miotana wewnętrznym strapieniem pojechałam do Suraża. Na rekolekcjach był czas wyciszenia, czas wsłuchania się w siebie, w to co Bóg mówi do mnie. Poznając życie Mojżesza, stawał mi się bardziej bliski i czasem wydawało się jakby to o mnie była ta historia. Niesamowita moc Boga, niesamowite Jego prowadzenie i to, że Wielki Bóg jest przyjacielem człowieka. Niby tak daleki a jednocześnie tak bardzo bliski! Bóg pokazał mi moją słabość i to, że kocha mnie właśnie taką, jaką jestem: ułomną, z błędami i z wadami . Pokazał, że pomimo tego, zawsze jest tuż obok mnie. Nie zawsze prawdziwe jest to co się wydaje: jak postrzegają mnie inni, czy jestem dostatecznie dobra we wszystkim. Zobaczyłam jak krytyczna byłam względem siebie. Mieliśmy czas by stanąć w prawdzie o sobie samym. Tylko 40 godzin ale jakże dynamicznych i skutecznych. Otrzymałam potwierdzenie, że warto być dla innych, służyć i pomagać. Bardziej udzielać się we wspólnocie, wspomagać swojego lidera. Kurs Mojżesz to niezwykły czas, który wywarł trwały ślad w moim życiu, ukazując wielką miłość Boga względem mnie. Chwała Panu Mogę być słaby Szczęść Boże. Mam na imię Adam. Od prawie pięciu lat jestem w Odnowie. Ostatni czas w moim życiu był trudny bo zajęć dużo i trzeba wiele tematów jakoś poukładać, ale na kurs Mojżesz przyjechałem chętnie, z ciekawością co tym razem przygotował mi Pan. Nie będę opisywał przebiegu kursu, a jedynie to, co się we mnie pod jego wpływem zmieniło. Śmiało mogę powiedzieć ze ja sprzed kursu i po, to dwie całkiem różne osoby. Jeśli miałbym bardzo obrazowo to opisać to zmiany, jakie we mnie zaszły to tak jakbym przeszedł REO drugiego poziomu tylko tym razem przyjmując w pełni świadomie to co mi Pan przygotował i do czego mnie powołuje. Jeszcze przed kursem prosiłem „Jezu, pokaż mi, co chcesz abym zmienił w swoim życiu”. Oczywiście odpowiedzi otrzymałem, ale uznałem, że to nie do mnie, „bo do mnie Panie to trzeba mówić prosto”. I w trakcie konferencji i wspólnych świadectw otrzymałem w sposób jednoznaczny słowa, które wiem, że były do mnie i nie pozostawiały żadnych wątpliwości. I nie mogłem już dalej siebie oszukiwać. Pan wyraźnie pokazał mi gdzie są moje zniewolenia i dał mi pewność, że pomoże mi się zmienić. Ostatnio starałem się być jak najbardziej idealny, aby moja modlitwa, moje uwielbienie to były: „no po prostu nic dodać nic ująć”. I właśnie w trakcje wspólnej adoracji Przenajświętszego Sakramentu, gdy tak bardzo się starałem. aby to moje uwielbienie było takie „naj naj”, usłyszałem myśl: „ co robisz?” odpowiedziałem uwielbiam i usłyszałem: „kogo?” I zrozumiałem, że ja tak bardzo się starałem, tak pragnąłem być idealny, tak pragnąłem tych poruszeń serca, że to stało się treścią mojej adoracji. I powiedziałem „Panie zabierz to wszystko, ja tylko dla Ciebie chcę być i przy Tobie trwać, dla Ciebie samego”. I tam też zrozumiałem, że mogę być słaby, bo takim mną chce się posługiwać Pan. Choć jestem słaby i niedoskonały to jeśli tylko zapraszam Ducha Świętego to On przychodzi i sobą wypełnia moją nędzę i pomoże mi iść tam gdzie mnie pośle i czynić, to do czego nie jestem uzdolniony: bo Bóg jest ze mną. Czyż mam się czegoś lękać? To właśnie tam zrozumiałem jak bardzo siebie zakłamywałem mówiąc „ Panie ufam Tobie”, ufam, że Ty się mną zaopiekujesz. Ale w rzeczywistości miałem plan A, B i C – tak na wszelki wypadek, ale to przecież żadnego związku nie ma. „Panie ufam Tobie” – to czasem można z przekąsem powiedzieć „żadne zaufanie”. Ale już nie, już tak nie chcę, już nie planuję, już wiem, że to wszystko na nic, że tylko Ty Jezu jesteś moją tarczą i zbroją, tylko Ty pragniesz mego szczęścia, tylko na Tobie się nigdy nie zawiodłem. Tylko na Tobie chcę budować swoje życie i wiem, że Duch Święty mnie poprowadzi tam, gdzie chce i nie zabraknie mi Jego łaski. I jeśli zastanawiasz się, czy warto wziąć udział w kursie Mojżesz, czy warto wyruszyć na głębię, to pomyśl, co dla ciebie uczyni Bóg, jeśli tylko powiesz „tak”. Więc nie wahaj się, bo twoje „tak” to będzie jedna z lepszych decyzji w twoim życiu. W moim jest. Jak ja w ogóle mogłam myśleć, że jestem niegodna? Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ostatni czas nie był dla mnie szczególnie dobry. Do mojego serca zakradły się wątpliwości, które zaczęły się panoszyć. Nie czułam się godna, żeby świadczyć o miłości Bożej, bo nie do końca czułam się wierna. Na kurs Mojżesz przyjechałam w strapieniu. Lecz z każdą chwilą moje serce coraz bardziej rozpalało się do Boga. Wśród głoszonego Słowa Bożego, katechez, modlitw, spotkań z drugim człowiekiem i doświadczeniu obecności Pana Jezusa w drugim człowieku, Pan wypełnił mnie swoją łaską i rozpalił moje serce na nowo. Wyjechałam pocieszona, przepełniona miłością Boga i szczęśliwa. Próbuję podsumować, co się wydarzyło, bo w moim świecie, który zostawiłam na 40 godzin, nie zmieniło się nic. Myślę również, że Pan Bóg kochał mnie tak samo przed tym kursem, jak i podczas jego trwania. Coś zmieniło się we mnie. Stwierdziłam, że w moje dotychczasowe życie duchowe wkradła się rutyna. A teraz moje serce na nowo tak bardzo zapragnęło Boga. Otworzyłam się na miłość i na łaskę, którą Pan Bóg obdarza mnie nieustannie, a którą jestem w stanie przyjąć według mojej wiary. Doświadczyłam, że historia Mojżesza dzieje się tu i teraz, że Bóg wyprowadza mnie z niewoli, codziennie obdarza łaskami na dany dzień i karmi do syta. Uzdrawiająca miłość Pana wlała się do mojego serca. Jak ja w ogóle mogłam myśleć, że jestem jej niegodna? Panie, proszę, przymnażaj mi wiary. Nie chcę i nie potrafię bez Ciebie żyć. Amen. Bóg jak zawsze dał mi więcej niż prosiłam Kurs Mojżesz – Kiedy Pan Bóg zaprosił mnie na Kurs, od razu chciałam przyjechać. Chciałam się wyciszyć, odetchnąć i naładować swoje baterie. Bóg jak zawsze dał mi więcej niż prosiłam. Poruszył moje serce, pozwolił poznać pragnienia głęboko skrywane. Wlał w moje serce radość bycia Jego własnością, pewność zaopiekowania. Czas, który z Nim spędziłam dał mi głęboki oddech. Poukładał i porozwiązywał sprawy tak, jak tylko On potrafi. Chwała Panu! Katarzyna Świadectwo Kasi Mam na imię Katarzyna. W Odnowie w Duchu Świętym jestem od kilku lat. Na kurs Mojżesz pojechałam bardziej towarzysko, niczego szczególnego nie oczekując. Po prostu cieszyłam się na chwilę oddechu i czas spędzony z osobami ze wspólnoty i z Odnowy. Dynamika kursu trochę zweryfikowała moje plany. Pan Bóg zapraszał na tym kursie do konkretnej drogi z Nim prowadząc mnie za rękę krok po kroku: czy to przez treści konferencji, czy wspólnej spontanicznej modlitwy, którą w ten weekend odkryłam na nowo. Kiedy mogłam do Niego mówić, ale też i słuchać. Nigdzie się nie spiesząc i trwając wspólnie z innymi. Poznając postać Mojżesza poznałam bardziej siebie i doświadczyłam, że Pan Bóg zna i kocha mnie z całą moją słabością. I zaprasza, żebym szła i kochała w mojej codzienności tak jak On, nie skupiając się na swojej niemocy, tylko na Jego sile i obecności, czy to w słowie, czy w sakramentach. Jakiś czas temu, zadano mi pytanie o to, gdzie jest moje serce. Nie bardzo rozumiałam skąd takie pytanie i do czego ma mnie ono doprowadzić. Czas kursu pokazał mi rangę ważności tego pytania. Żebym mogła iść w pełnej wolności za Jezusem, ważne jest w jakiej kondycji i gdzie jest moje serce. Teraz już myślę, że wiem i ta świadomość daje mi dużą siłę i radość do pójścia tą drogą, na którą zaprasza mnie Bóg. Świadectwo Agnieszki Kochani. Mam na imię Agnieszka i od 8 lat jestem w Odnowie w Duchu Świętym, a od 3 lat pełnię funkcję lidera. Pragnę podzielić się z wami tym, czego doświadczyłam podczas rekolekcji kursu Mojżesz. Nie opiszę w jaki sposób były prowadzone rekolekcję, bo bardzo bym chciała, aby każdy z was osobiście mógł tego doświadczyć, biorąc w nich udział. Bóg lubi zaskakiwać! Zacznę od tego, że nie chciałam jechać na te rekolekcje. Przez ostatnie parę miesięcy nadmiar pracy, problemy zdrowotne i aktywne działanie we wspólnocie tak mnie przytłoczyło ,że nawet myślałam, aby zrezygnować ze służby lidera. Do Suraża pojechałam w strapieniu i niepewności co dalej… Bóg miał swój plan.!!! Na rekolekcjach była możliwość wyciszenia, zatrzymania… i wsłuchania się w siebie i w to co Bóg chce przekazać. Poznawaliśmy życie Mojżesza i jego relacje z Bogiem. Krok po kroku… Niesamowite! Mojżesz stał mi się tak bliski. Sposób w jaki Bóg go prowadził był pomocą na to co teraz dzieje się w moim życiu. Inaczej spojrzałam na siebie i swoją służbę jako lider wspólnoty. Zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo liczyłam na własne siły. To, jak byłam odbierana przez innych, było dla mnie wyznacznikiem jak sobie radzę i czy się nadaję. Wróciłam z rekolekcji ze świadomością , że chcę pogłębić relacje z Bogiem. Stanąć przed Nim w prawdzie w takiej kondycji jakiej jestem w danej chwili i otworzyć się na Jego działanie. To w Jego mocy jest moja siła. Niech się spełni plan jaki jest mi przeznaczony i choć będzie trudno to chcę wytrwać przy Bogu i na ten czas prowadzenia wspólnoty, tak jak Mojżesz pomagać innym dojść do „Ziemi Obiecanej”. Chwała Panu ! Świadectwo Ani Przyjechałam do Suraża w strapieniu. Czułam się zmęczona wieloma przykrymi sprawami, może też wypalona liderowaniem. Miałam wiele wątpliwości i pytań do Pana Boga. I piątek nie był łatwy. Stanęłam w prawdzie o sobie, ujrzałam swój Egipt. Siedzę w niewoli po uszy. Ale nie ma większej radości, gdy odkrywam swoją grzeszność, patrząc w umiłowane oczy Boga. Wiedziałam, że Pan, przeprowadzi mnie przez Morze Czerwone i pokona wrogów. A potem pustynia. „Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca.” Oz 2,16 Pustynia była mi wyjątkowo potrzebna, aby w chaosie i natłoku myśli usłyszeć głos Boga. Podziwiałam postać Mojżesza, jak prowadził naród wybrany. A Izrael – ciągłe szemranie i niezadowolenie. A czyż to nie moja rzeczywistość? Mojżesz to człowiekiem modlitwy. Na weekendzie jej nie brakowało. Mieliśmy tylko 40 godzin, ale wszystko było modlitwą. W niedzielę w czasie liturgii Słowa, podczas Mszy Świętej, Pan powiedział mi wprost „Wystarczy ci Mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” 2 Kor 12, 9b, Jakże znane Słowa z sytuacji kryzysowych w moim życiu. A potem w czasie uwielbienia, zostałam, dosłownie wykąpana w Bożej Miłości, zanurzona w żar Miłości Miłosiernej, która nie spala, ale wyzwala. Trochę jak z krzewem gorejącym. Podczas pobytu na „Kursie Mojżesz”, Pan umacniał mnie poprzez obrazy przeżytych rekolekcji, weekendów i służby w domu rekolekcyjnym. Tyle lat, od pierwszego decydującego wejścia do tego miejsca, które wymagało generalnego remontu. I tylu wspaniałych ludzi nagle przypomniałam. Razem dzieliliśmy trud apostolski. I nawet chwile bolesne tu przeżyte, jaśniały przebaczeniem i były po coś. Od pewnego czasu zupełnie nie umiałam się cieszyć się ze swoich osiągnieć, sukcesów czy darów otrzymanych od Boga. W rozmowach z siostrami, Pan pokazał, jak bardzo mnie kocha, i jak ważne jest to, co robię. Otrzymywałam potwierdzenie, że warto być dla innych: organizując pielgrzymki, rekolekcje w swojej Parafii, służyć jako animator i lider. Pan zaskakiwał mnie i uprzedzał nawet w drobnych czynnościach, dawał odpowiedzi. Niezwykły czas łaski, działania Bożego. „Przez wszystko przemawiałeś do mnie Panie, Przez ciemność burzy, grom i przez świtanie, Przez przyjacielską dłoń” Cyprian Kamil Norwid. Wróciłam szczęśliwa, pełna zapału do dalszej pracy na niwie Pana. Świadectwo Marty Kochani mam na imię Marta. Na rekolekcje „Kurs Mojżesz” przyjechałam niczego nie oczekując i na nic nie byłam nastawiona. Wpadłam na nie z rozpędu życia codziennego zmęczona otaczająca mnie rzeczywistością i szybko uciekającym czasem. Potrzebowałam ciszy i wewnętrznego spokoju. I tak naprawdę to otrzymałam. Podczas nich uświadomiłam sobie że Pan Bóg kocha we mnie to co słabe i niedoskonałe. I nie muszę być „herosem”, żeby odpowiedzieć na zaproszenie Pana. Mogę być niedojrzała i ułomna a Bóg poprowadzi mnie i umocni we właściwym momencie. Na tych rekolekcjach też wydarzyło się dla mnie coś co miało ogromne znaczenie, czego w ogóle się nie spodziewałam i co umocniło moją osobistą relacje z Panem Bogiem. Mogłam mu opowiedzieć o swoich uczuciach… Pobyt na rekolekcjach uświadomił mi też jak bardzo potrzebowałam tego czasu modlitwy w Surażu, Eucharystii w tym miejscu i kontaktu z innymi ludźmi. Niestety nawet najpiękniejsze spotkania on-line nie zastąpią tego. Jestem bardzo wdzięczna Panu Bogu, że mogłam tu przyjechać i spędzić z nim czas. Chwała Panu! Świadectwo Alicji Od 9 lat należę do Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Od przyjęcia Chrztu w Duchu Świętym, doświadczam ciągłej obecności Bożej w moim życiu, otrzymuję wiele łask od Miłosiernego Jezusa. Miniony rok, myślę, że nie tylko dla mnie był bardzo trudny ze względu na pandemię, ograniczenia kontaktów z bliskimi itp. Jakże się ucieszyłam, gdy moja liderka zaproponowała mi uczestnictwo w weekendzie wakacyjnym Kurs Mojżesz. Jechałam do Suraża z nadzieją, że jak zwykle w naszym domu rekolekcyjnym odpocznę od codzienności i nabiorę sił do pracy… Przyjechałam z bagażem wielu spraw trudnych w moim życiu, chciałam to wszystko oddać Jezusowi, prosić, aby „to ON się tym zajął”. Jak zwykle…Bóg daje mi więcej niż mogę to sobie wyobrazić… Czterdzieści godzin trwania przy Jezusie na pustyni, gdzie na Eucharystii, Adoracji i konferencjach-nauczaniu, wylewały się na mnie zdroje łask. Doświadczyłam prawdziwego spotkania z Bogiem łaskawym, pełnym Miłosierdzia. Przed Najświętszym Sakramentem prosiłam Jezusa, aby wyprowadził mnie i mojego męża z niewoli trudnych spraw zawodowych, abyśmy potrafili rozpoznawać Wolę Bożą w naszym życiu. Już w niedzielę, na Eucharystii poczułam się wolna i umocniona. Poczułam niesamowity pokój serca. Ten pokój trwa we mnie do dzisiaj, codziennie śpiewam Jezusowi Hymn Uwielbienia, a w uszach dźwięczą słowa: „jak Wielki jest Bóg…jak wielki jest Bóg…jak wielki jest NASZ BÓG”. Po powrocie do domu, opowiedziałam mężowi (tyle ile mogłam) o niezwykłym przeżyciu 40-godzinnych rekolekcji. Przyjął moje wyznanie bez entuzjazmu…i poszliśmy na Mszę Św. o 17-ej, bo zawsze razem w niedzielę chodzimy do kościoła. We wtorek wszystkie nasze trudne sprawy firmowe zostały rozwiązane… Wierzymy, że tylko mocą Bożą mogły być rozwiązane…Wielki jest Bóg! Niech Wola Boża zawsze wypełnia się w naszym życiu. Chcę Panie Jezu zawsze ufać tak, jak ufał Tobie Mojżesz. Białystok, 2021 Świadectwo Justyny Podczas kursu Mojżesz zrozumiałam, że nie muszę być doskonała, żeby służyć Bogu. On wybiera i działa także przez słabych. Ważne, żeby mieć stałą relację z Bogiem, rozmawiać z Nim, szczerze mówić Mu o swoich uczuciach, wstawiać się za innymi. On pragnie przyjaźni z nami. Uzdalnia nas do swoich dzieł i obdarza mocą do spełnienia Jego woli. Chwała Panu za ten wspaniały czas. Justyna Świadectwo Ewy Kurs Mojżesz to dla mnie wspaniały czas osobistego spotkania z Bogiem. Historia Mojżesza nauczyła mnie zaufania i pokazała jak człowiek słaby może stać się mocnym. Doświadczyłam tam i poczułam jak bardzo jestem kochana, potrzebna i wyjątkowa i że Bóg jest ze mną w każdym momencie mojego życia. Zobaczyłam też, że tego co otrzymuję od Pana nie mogę zatrzymać dla siebie, ale mam tym się dzielić z innymi, iść do ludzi, ewangelizować. Moja wiara się wzmocniła. Ewa Świadectwo Teresy Szczęść Boże! Na początku lipca uczestniczyłam w rekolekcjach pt. Kurs Mojżesz. Wyjeżdżając do Suraża miałam pewne obawy jak sobie dam radę, gdyż nie jestem w pełni sprawna fizycznie. Zawierzyłam ten czas Panu Jezusowi przez ręce Maryi. I jakież było moje zdziwienie jak Bóg zatroszczył się o to wszystko w drobiazgach i uporządkował sprawy bożków – komórki i zegarka. Czas tych rekolekcji był moim spotkaniem z Mojżeszem i Bogiem działającym cuda w życiu wybranego hebrajczyka i ciemiężonego narodu izraelskiego. Te rekolekcje uzmysłowiły mi, że Bóg wybierając Mojżesza nie zwracał uwagi na jego słabą wymowę, ale wierne i otwarte serce. Bóg nim kierował, ponieważ on jako pokorny sługa i przyjaciel Boga, pozwolił się Bogu pokierować – zaufał Mu bez reszty i dzięki temu Bóg mógł zdziałać wielkie rzeczy. Bardzo ważna jest moja szczera relacja z Bogiem, mówienie Mu o wszystkich moich uczuciach i emocjach, oddawanie tego czym żyję i co trudne jest w moim życiu, z czym sobie nie radzę – stawianie Pana na pierwszym miejscu. Ważna jest cisza w życiu, aby słyszeć głos Boga. Te spotkania z Panem przemieniają życie, tak jak spotkanie Mojżesza z Panem Bogiem w obłoku, który ich zakrywał przemieniły Mojżesza, tak że kiedy wyszedł z obłoku, jego twarz promieniała, a cały lud widział zmienione oblicze Mojżesza. Chciałabym, aby spotkania modlitewne naszej wspólnoty przemieniały nasze – moje życie, tak aby nasza – moja twarz jaśniała od światłości Pana, abym Bogu dawała większą przestrzeń w moim życiu, pozwoliła się tak prowadzić jak Mojżesz. Bogu niech będą dzięki za prowadzenie, przytulenie i rozwianie wszystkich moich wątpliwości, za wielką troskę i czułość, za to że otwierał moje oczy, uszy i serce, tak abym jak najlepiej mogła skorzystać z treści głoszonych rekolekcji, aby one zmieniały moje życie. Chwała Panu! Teresa
spoczynek w duchu świętym płacz